Nim drużyna dotarła do centrum Kędzierzyna-Koźla ruszyła w kierunku zakładu Grupy Azoty ZAK S.A., aby zobaczyć się z władzami i pracownikami przedsiębiorstwa.

Reklama

Spotkanie z najwierniejszymi fanami odbyło się natomiast na parkingu pod halą "Śródmieście". Zgromadzeni skandowali "Dziękujemy", "Sto lat", "Puchar jest nasz". Zaprezentowano zawodników, którzy grali w Weronie oraz sztab szkoleniowy i medyczny. Kibice po wyczytaniu imion i nazwisk Benjamina Toniuttiego (rozgrywający) i Nikoli Grbica (szkoleniowiec) krzyczeli "zostać z nami". Burze braw zebrał m.in. prezes Sebastian Świderski, którzy zawołał do tłumu "ja tu zostaję".

Zawodnicy, aby zachować reżim sanitarni nie wyszli ze specjalnego autobusu, w którym nie było bocznych okien. Rzucali zebranym okolicznościowe koszulki, rozdawali autografy.

Po zakończeniu spotkania z Klubem Kibica (trwało około pół godziny) ruszyli w dalszą drogę po ulicach miasta.

"Do dziś odczuwam skutki choroby i duży dyskomfort. Finał ligi Mistrzów zagrałem na środkach przeciwbólowych. Wcześniej wskutek problemów zdrowotnych miałem przerwę w trakcie rozgrywania play off w polskiej ekstraklasie. Jednak okres między ostatnim meczem w Polsce a wyjazdem do Werony przepracowaliśmy bardzo ciężko. Porażka z Jastrzębskim-Węglem wpłynęła na nas bardzo motywująco. Dobrze, że los napisał taką historię” - powiedział PAP, przed rozpoczęciem wtorkowego świętowania, libero Grupy Azoty Paweł Zatorski.

Jak podkreślił, on i koledzy wolą zakończenie sezonu, w którym w Lidze Mistrzów byli najlepsi, a w polskiej ekstraklasie drudzy, niż by miało być na odwrót.

„Złotych medali zdobytych w mistrzostwach naszego kraju mam już kilka, a +złota+ Ligi Mistrzów jeszcze nie miałem. Doceniam to, co w tym roku się wydarzyło, widocznie tak miało być” - dodał wspomniany siatkarz.

Drużyna wróciła do Kędzierzyna-Koźla w niedzielę po południu z Werony, gdzie dzień wcześniej pokonała Itas Trentino 3:1 w finale Ligi Mistrzów. Już wtedy pod halą „Azoty” czekała na nich spora grupa fanów. Zawodnicy zaprezentowali - podobnie jak we wtorek - zdobyty puchar.

W międzynarodowych rozgrywkach kędzierzyński zespół - który po raz pierwszy w historii triumfował w LM - grał jako Grupa Azoty, bez skrótu ZAKSA. To konsekwencja przepisów CEV dotyczących liczby znaków w nazwie drużyny.