Dziennik Gazeta Prawana logo

Cztery minuty od skandalu w siatkówce

10 listopada 2008, 13:36
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Alena Hendzel w ostatniej chwili dostała od działaczy Ligi Siatkówki Kobiet zgodę na grę w Farmutilu Piła. Faks doszedł do klubu na... cztery minuty przed pierwszą syreną w meczu z Gwardią Wrocław. "Gdyby tej zgody nie dostała, doszłoby do wielkiego skandalu" - ocenia jej trener Jerzy Matlak.

Alena Hendzel do niedawna grała w AZS Białystok i z tym klubem wiązał ją kontrakt. Jako że klub zalegał jej z pieniędzmi, przeprowadziła się do Piły i podjęła treningi w Farmutilu.

Mimo że w umowie Hendzel był zapis, który pozwalał jej odejść z AZS w zamian za 30-procentowy zwrot dotychczasowych zarobków, klub z Białegostoku poszedł z Farmutilem na wojnę o siatkarkę. "Białystok chciał dwa razy więcej niż mówił kontrakt" - opowiada trener Farmutilu. Drużyna z Piły chciała wyjaśnić sprawę poprzez władze ligi, ale działacze odesłali ich do zwykłego sądu. Tymczasem siatkarka... dostała zgodę od PZPS na grę w europejskich pucharach! Doszło do paradoksu - Hendzel mogła grać w pucharach, a w lidze nie. Cała sytuacja wyjaśniła się dopiero na cztery minuty przed meczem z Gwardią. "Dopiero wtedy dostaliśmy pieniądze od Farmutilu" - wyjaśnia tę groteskę Jacek Kasprzyk, szef ligi.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj