Dziennik Gazeta Prawana logo

Australian Open. Klimovicova nie miała problemu z debiutancką tremą. Awans po kreczu rywalki

19 stycznia 2026, 09:19
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Australian Open. Klimovicova nie miała problemu z debiutancką tremą. Awans po kreczu rywalki
Australian Open. Klimovicova nie miała problemu z debiutancką tremą. Awans po kreczu rywalki/East News
Linda Klimovicova awansowała do drugiej rundy wielkoszlemowego Australian Open po kreczu brytyjskiej tenisistki Franceski Jones, przy stanie 6:2, 3:2 dla Polki. To był pierwszy mecz w karierze 21-letniej reprezentantki naszego kraju w turnieju tej rangi.

Klimovicova miała szczęście w losowaniu

Urodzona w czeskim Ołomuńcu Klimovicova od poprzedniego sezonu gra w polskich barwach. W światowym rankingu zajmuje 134. miejsce, a do zasadniczej części zmagań w Melbourne przebiła się przez trzystopniowe kwalifikacje.

W losowaniu drabinki uśmiechnęło się do niej szczęście. 25-letnia Jones jest co prawda notowana znacznie wyżej, bo na 71. pozycji, ale w Wielkim Szlemie nigdy nie wygrała meczu.

Rywalka Klimovicovej miała problem z biodrem

Klimovicova nie miała problemu z debiutancką tremą. Od początku grała bardzo dobrze, popełniała mało niewymuszonych błędów. Szybko przejęła inicjatywę. Od stanu 2:2 wygrała cztery gemy z rzędu i w konsekwencji pierwszego seta.

W tym momencie Jones zdecydowała się na przerwę medyczną. Fizjoterapeutka zajmowała się okolicami jej prawego biodra. Brytyjka przystąpiła do drugiej partii, ale widać było, że ma problemy z poruszaniem się po korcie.

Jones punkty była w stanie zdobywać tylko przy swoim serwisie i w ten sposób dotrwała do stanu 2:2. Kiedy jednak w piątym gemie Klimovicova ją przełamała, zdecydowała się poddać mecz.

Switolina na drodze Klimovicovej

W środę w Melbourne kolejną rywalką Klimovicovej będzie rozstawiona z numerem 12. Elina Switolina. Ukrainka w niedzielę wygrała z Hiszpanką Cristiną Bucsą 6:4, 6:1.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
oprac. Michał Ignasiewicz

Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraRosja straciła kolejny skarb. Władimir Putin będzie wściekły »
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj