Dziennik Gazeta Prawana logo

US Open. Miedwiediew ostatnią przeszkodą Djokovicia na drodze do historii

12 września 2021, 11:24
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Novak Djoković
<p>Novak Djoković</p>/PAP/EPA
Serba Novaka Djokovicia dzieli jeden mecz od wygrania US Open i zdobycia klasycznego Wielkiego Szlema. Jeśli lider światowego rankingu tenisistów pokona w finale Rosjanina Daniiła Miedwiediewa, to wywalczy 21. tytuł tej rangi i zostanie samodzielnym rekordzistą w męskim singlu.

Djoković od początku sezonu imponował formą i sukcesami w wielkoszlemowej rywalizacji. Był najlepszy w Australian Open, French Open i Wimbledonie. Latem nie ukrywał, że mierzy w tzw. Złotego Szlema, na którego poza wszystkimi czterema turniejami tej rangi w sezonie składa się także złoty medal olimpijski. W Tokio jednak 34-letni gracz z Belgradu odpadł w półfinale. Został mu więc do realizacji inny cel - klasyczny Wielki Szlem. W niedzielę będzie miał szansę zostać trzecim zawodnikiem w historii, który tego dokona. Ostatnio udało się to Australijczykowi Rodowi Laverowi w 1969 roku.

W dorobku Serb ma obecnie 20 triumfów w wielkoszlemowych turniejach, tyle samo co Rafael Nadal i Roger Federer. Zarówno jednak Hiszpan, jak i Szwajcar zrezygnowali w tym roku ze startu w Nowym Jorku z powodów zdrowotnych. Djoković zagra w finale wielkoszlemowym po raz 31., z czego ósmy na kortach Flushing Meadows. Triumfował tu dotychczas trzy razy, ostatnio w 2018 roku.

Miedwiediew, który wciąż czeka na pierwszy podobny sukces, w meczu o taką stawkę wystąpi po raz trzeci. Dwa lata temu przegrał w Nowym Jorku po pięciu setach z Nadalem, a w lutym tego roku w Melbourne pokonał go Djoković.

Miedwiediew rozgrywa lepszy turniej

W obecnej edycji US Open lepsze wrażenie sprawiał dotychczas jednak 25-letni Rosjanin, który stracił tylko jednego seta. Serb zaś tylko raz wygrał w trzech partiach. To jednak na jego korzyść przemawia bilans ich dotychczasowych pojedynków - wygrał pięć z ośmiu. Dodatkową motywację do gracza z Bałkanów stanowi incydent sprzed roku. Odpadł w 1/8 finału po dyskwalifikacji, gdy odbita przez niego w trakcie przerwy w grze z dużą siłą ze złości piłka uderzyła w gardło jedną z sędzi liniowych.

Początek niedzielnego finału zaplanowano na godz. 22 czasu polskiego.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj