Dziennik Gazeta Prawana logo

Świątek w Toronto może trafić na podopieczną swojego byłego trenera

6 sierpnia 2022, 10:40
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Iga Świątek
<p>Iga Świątek</p>/Newspix
Jedna z półfinalistek trwającej imprezy w San Jose - Amerykanka Shelby Rogers albo Rosjanka Weronika Kudermietowa - będzie pierwszą rywalką Igi Świątek w rozpoczynającym się w poniedziałek turnieju WTA 1000 na twardych kortach w Toronto (pula nagród 2,7 mln dolarów).

Polska liderka światowego rankingu w Toronto, gdzie zameldowała się w piątek, o czym poinformowała stosownym zdjęciem na Twitterze, rozpocznie kolejną część tegorocznego sezonu, ponownie na kortach twardych, na których świetnie spisywała się wiosną. Z Kanady przeniesie się na następny "tysięcznik" do Cincinnati, a później - od 27 sierpnia - czekać ją będzie punkt kulminacyjny występów za oceanem - wielkoszlemowy US Open w Nowym Jorku.

Prowadząca w klasyfikacji tenisistek od 4 kwietnia 21-letnia raszynianka, podobnie jak siedem innych najwyżej rozstawionych zawodniczek, w Toronto rozpocznie rywalizację od drugiej rundy. Z losowania drabinki wynika, że jej pierwszą rywalkę wyłoni mecz między 19. obecnie na liście światowej Kudermietową a zajmującą 45. pozycję Rogers, która od lutego współpracuje z byłym szkoleniowcem Świątek Piotrem Sierzputowskim.

Sztab Polki będzie miał świetną okazję, by zapoznać się z grą potencjalnej przeciwniczki, gdyż po raz pierwszy w tej konfiguracji obie tenisistki spotkają się już w sobotę w półfinale zawodów w San Jose. Obie spisują się w nich bardzo dobrze, pokonały wyżej notowane przeciwniczki, m.in. Amerykanka wyeliminowała najwyżej rozstawioną Greczynkę Marię Sakkari (3.WTA), a w trzech pojedynkach straciła do tej pory jedynie 18 gemów, natomiast Rosjanka w ćwierćfinale uporała się z wiceliderką rankingu światowego Ons Jabeur z Tunezji.

29-letnia Rogers, która wciąż czeka na pierwszy turniejowy triumf, świetnie się do tego bawi, co pokazała m.in. wychodząc na mecz w ćwierćfinale z sympatycznym szczeniaczkiem na rękach.

W Toronto, gdzie spotka się cała światowa czołówka, w kolejnych rundach na Świątek mogą czekać m.in. finalistka ubiegłorocznego US Open Leylah Fernandez z Kanady w 1/8 finału, a w ćwierćfinale już jedna z tenisowych sław - grająca z "dziką kartą" Serena Williams, która na otwarcie zmierzy się z jedną z kwalifikantek, bądź inne byłe liderki światowego rankingu: Białorusinka Wiktoria Azarenka, Japonka Naomi Osaka lub rozstawiona z "ósemką" Hiszpanka Garbine Muguruza.

Świątek w Toronto grała wcześniej w 2019 roku, w pierwszym pełnym sezonie w gronie seniorek. Przeszła dwustopniowe eliminacje, w turnieju głównym wyeliminowała reprezentującą Australię Alję Tomljanovic i byłą liderkę światowego rankingu, Dunkę polskiego pochodzenia Caroline Wozniacki, a zatrzymała ją w 1/8 finału Osaka, wtedy druga w klasyfikacji tenisistek. Po dobrym występie obecna pierwsza rakieta globu awansowała do... szóstej dziesiątki listy WTA.

Wówczas Polka dopiero wkraczała na tenisowe salony. W tym roku rozegrała już 53 spotkania, z czego 48 wygrała. Zaczęła sezon od półfinału Australian Open w Melbourne, a później przyszły triumfy w Duasze, Indian Wells, Miami, Stuttgarcie, Rzymie oraz w paryskim French Open i trwająca od połowy lutego do początku lipca seria 37 zwycięskich spotkań, którą w trzeciej rundzie Wimbledonu zakończyła Francuzka Alize Cornet.

Później po krótkiej wakacyjnej przerwie Świątek zagrała przed własną publicznością w Warszawie, gdzie w ćwierćfinale uległa późniejszej zwyciężczyni Francuzce Caroline Garcii.

Na liście triumfatorek National Bank Open by Rogers, trzeciego najstarszego turnieju w świecie (po Wimbledonie i US Open), widnieje Agnieszka Radwańska, która była najlepsza w 2014 roku. Jednak tenisistki rywalizowały wówczas w... Montrealu. Dwie kanadyjskie metropolie na przemian goszczą zmagania kobiet i mężczyzn.

Najlepsza w Toronto w tym roku otrzyma 900 punktów do rankingu WTA i prawie 440 tys. dolarów premii. Finalistka może liczyć na nieco ponad połowę tych kwot.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Michał Ignasiewicz
oprac. Michał Ignasiewicz

Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraQuiz dla tych, co żyli w czasach PRL. 80 proc. popełni więcej niż cztery błędy. 10/14 tylko dla nielicznych »
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj