Dziennik Gazeta Prawana logo

Polscy szczypiorniści jadą autokarem na finał

12 października 2007, 15:24
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Nie samolotem, a autokarem podróżują nasi szczypiorniści na niedzielny finał mistrzostw świata. Tuż po śniadaniu Polacy wyjechali z Hamburga do Kolonii. "Tak zadecydowali lekarze. Nie chcemy dodatkowo narażać zawodników" - mówi dziennikowi.pl kierownik polskiej reprezentacji Marek Żabczyński.

Wbrew informacjom, jakie pojawiają się w mediach, piłkarze ręczni nie chcieli lecieć do Kolonii samolotem. "Czekanie w hali odlotów, ciągłe przeciągi, przesiadki z autokarów do samolotu i z powrotem. Zawodnicy są wystarczająco zmęczeni po dramatycznym półfinale z Danią. A gdybyśmy wybrali podróż samolotem, o wiele łatwiej mogliby zachorować" - dodaje Żabczyński.

Po wspaniałych zwycięstwach naszej reprezentacji na mistrzostwa świata sponsorzy walą do Związku Piłki Ręcznej w Polsce drzwiami i oknami. I także na przelot do Kolonii pieniądze by się znalazły. "Na strojach zawodników już pojawiły się dwie nowe reklamy" - zdradza kierownik kadry. A wygląda na to, że to jeszcze nie koniec. Sukces podopiecznych Bogdana Wenty na niemieckim mundialu zwiastuje wielkie zainteresowanie piłką ręczną w naszym kraju.

Zanim sponsorzy zasypią lawiną ofert naszych szczypiornistów, związkowi działacze dokładnie sprawdzą każdą z ich propozycji. "Teraz każdy chciałby zyskać na naszym sukcesie" - mówi w rozmowie z dziennikiem.pl Żabczyński. I zapowiada dokładne przyjrzenie się każdemu sponsorowi.

Mimo długiej podróży autokarem, nasi reprezentanci nie załamują się. Przez cały turniej podróżowali po Niemczech w ten sposób i nigdy nie narzekali. A droga z Halle, gdzie rozgrywali mecze grupowe do Hamburga, gdzie grali z Rosją i Danią to też ponad cztery godziny jazdy.

Nasza drużyna dotrze do Kolonii około 16.00. Jak dowiedział się dziennik.pl, potem prawdopodobnie odbędzie się krótki trening. "Decyzja zależeć będzie od szkoleniowca. Na pewno zawodnicy będą mieli czas na odpoczynek i skorzystają z pomocy fizjoterapeutów" - opowiada Żabczyński. Wszystko po to, żeby do niedzielnego finału z Niemcami byli jak najlepiej przygotowani.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj