W 16-osobowej kadrze na mecz z Kosowem zabrakło miejsca dla Rafała Przybylskiego i Piotra Wyszomirskiego. Trener gości Taip Ramadani miał do dyspozycji tylko 13 zawodników. Biało-czerwoni rozpoczęli od mocnego uderzenia. W bramce bez zarzutu spisywał się Adam Malcher, a jego koledzy z drużyny skutecznie kończyli akcje ofensywne. W czwartej minucie po bramce Pawła Paczkowskiego Polska prowadziła już 4:0. Niemoc gości przełamał dwie minuty później Kreshnik Krasniqi.

Zespół trenera Piotra Przybeckiego odpowiedział trafieniami Paczkowskiego i Przemysława Krajewskiego. Przy prowadzeniu gospodarzy 6:1 (dziewiąta minuta) o czas poprosił Ramadani. Jego rady niewiele pomogły. Sześć minut później swoją czwartą bramkę zdobył Paczkowski i polscy szczypiorniści wygrywali już 10:1. Drużyna z Półwyspu Bałkańskiego nie miała pomysłu na sforsowanie dobrze funkcjonującej polskiej defensywy.

W szeregi polskiego zespołu wkradło się rozluźnienie, biało-czerwoni przez następne 10 minut nie zdobyli bramki. Błędy gospodarzy wykorzystali rywale, zdobywając trzy bramki z rzędu. Malchera pokonali Kastriot Jupa i Deniz Terziqi (z karnego) i w 24. min. Kosowo przegrywało 4:10. Piotr Przybecki poprosił o czas, a po powrocie na parkiet bramkarza Kosowa pokonał Maciej Majdziński. Końcówka pierwszej połowy to znów dominacja polskiej kadry, która po 30 minutach prowadziła dziesięcioma bramkami – 15:5.

Drugą część Polacy rozpoczęli z Hubertem Korneckim w bramce, który zastąpił Malchera. Zawodnik Górnika Zabrze w 33. min w efektownym stylu obronił rzut karny, który wykonywał Terziqi. Kolejne minuty to popis Michała Daszka. Po trzech z rzędu bramkach zawodnika Orlenu Wisły Płock Polska wygrywała cztery minuty później 20:6. W 41. min przy prowadzeniu 25:8 o kolejny czas poprosił szkoleniowiec Kosowa. Jego podopieczni nadal razili nieskutecznością w ataku, nie wykorzystując nawet kolejnego karnego (Lindrit Fetahu).

Pięć minut później po bramce z kontry Jana Czuwary wygrywali już 20 bramkami (28:8) i po raz ostatni swoich zawodników na rozmowę zaprosił Ramadani. Pod koniec pojedynku polska drużyna nie forsowała już zbyt dużego tempa, ale i tak powiększyła jeszcze prowadzenie. Ostatecznie w pierwszym eliminacyjnym meczu do mistrzostw Europy w 2020 roku Polska pokonała Kosowo 37:13 (15:5).

Grupę 1. uzupełniają Niemcy, z którymi Polacy zmierzą się dopiero w przyszłym roku.

Polska – Kosowo 37:13 (15:5)
Polska: Adam Malcher, Mateusz Kornecki – Paweł Paczkowski 6, Arkadiusz Moryto 5, Adrian Kondratiuk 5, Michał Daszek 5, Jan Czuwara 5, Antoni Łangowski 4, Przemysław Krajewski 2, Maciej Gębala 2, Maciej Majdziński 1, Kamil Syprzak 1, Paweł Krupa 1, Patryk Walczak, Michał Potoczny, Piotr Chrapkowski
Kosowo: Arbeer Curri, Haris Berisha – Deniz Terziqi 4, Kastriot Jupa 3, Drilon Tahirukaj 2, Kreshnik Krasniqi 1, Lindrit Fetahu 1, Fatlum Ahmeti 1, Florim Hoxha 1, Beni Syla, Oltion Beshiri, Luigj Quni, Fidan Cimili
Kary: Polska – 6 min, Kosowo – 8 min
Sędziowali: Rusłan Łoszak i Artem Szajbakow (Ukraina)
Widzów: 2500