Dziennik Gazeta Prawana logo

Bez Lewandowskiego kadrze lżej. Polacy w debiucie Urbana zremisowali z Holandią

4 września 2025, 23:33
[aktualizacja 4 września 2025, 23:33]
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Bez Lewandowskiego kadrze lżej. Polacy w debiucie Urbana zremisowali z Holandią
Bez Lewandowskiego kadrze lżej. Polacy w debiucie Urbana zremisowali z Holandią/PAP/EPA
Polscy piłkarze sprawili sporą niespodziankę w swoim czwartym meczu eliminacji do mistrzostw świata 2026. W debiucie Jana Urbana w roli selekcjonera reprezentacji Polski zremisowali w Rotterdamie z faworyzowaną Holandią 1:1. Wyrównującego gola biało-czerwoni strzelili, gdy na boisku już nie było Roberta Lewandowskiego. Po jego zejściu z boiska nasi piłkarze grali zdecydowanie odważniej i lepiej.

Z debiutantem w obronie i Lewandowskim w ataku

Od pierwszej minuty w meczu z Holandią w polskiej bramce zagrał Łukasz Skorupski. W obronie Urban zdecydował się na trzech stoperów: Jana Bednarka, Jakuba Kiwiora i debiutującego w reprezentacji Polski Przemysława Wiśniewskiego. Na wahadłach zagrali Matty Cash i Nicola Zalewski. W drugiej linii zobaczyliśmy Bartosza Slisza, Piotra Zielińskiego, Sebastiana Szymańskiego i Jakuba Kamińskiego. W ataku mecz rozpoczął Robert Lewandowski.

Szczęście, że do przerwy Polacy przegrywali tylko 0:1

W pierwszej połowie przewaga gospodarzy nie podlegała żadnej dyskusji. Szczęście, że do przerwy straciliśmy tylko jedną bramkę. Jej autorem był Denzel Dumfries, który wykorzystał błąd Skorupskiego i głową wpakował piłkę do naszej siatki.

Urban miał nosa do zmian. Bez Lewandowskiego graliśmy lepiej

Po przerwie Holendrzy nie forsowali tempa. Kontrolowali grę, ale nie nacierali z pasją na naszą bramkę. Kluczowe dla końcowego wyniku okazały się zmiany w naszym zespole. Urban najpierw zdjął z boiska Lewandowskiego. W 63. minucie zastąpił go Karol Świderski. Osiem minut później na murawie pojawili się Paweł Wszołek, Kamil Grosicki i Bartosz Kapustka.

Nasz selekcjoner miał nosa. Roszady w składzie ożywiły grę biało-czerwonych, a ostatni z wymienionych wyżej piłkarzy zaliczył asystę przy wyrównującym golu. Matty Cash w 80. otrzymał piłkę na linii pola karnego i uderzył mocno w kierunku bramki. Wyszło idealnie. Zawodnik Aston Villi trafił idealnie w "okienko".

Polacy sprawili niespodziankę

Po stracie gola holenderscy kibice zamarli. Na stadionie było słychać już tylko polskich fanów. Wspierani dopingiem biało-czerwoni mądrze i dzielnie się bronili. Dzięki temu dowieźli korzystny wynik do ostatniego gwizdka sędziego.

Remis 1:1 w Rotterdamie trzeba uznać za sporą niespodziankę. Mało kto stawiał, że naszych piłkarzy stać będzie na urwanie punktów Holendrom na ich terenie.

Polacy awansowali na drugie miejsce w tabeli grupy G

Reprezentacja Polski dzięki remisowi z Holandią awansowała na drugie miejsce w tabeli grupy G. Po czterech meczach mamy na koncie siedem punktów. Tyle samo zdobyli prowadzący Holendrzy, ale oni mają o jedno rozegrane spotkanie mniej. Trzecia z taką samą ilością "oczek" jest Finlandia, z którą zmierzymy się w niedzielę w Chorzowie.

Polacy na starcie zdobyli komplet punktów

Polacy eliminacje zaczęli pod wodzą Michała Probierza. Na starcie wygrali z Litwą i Maltą. Styl w obu meczach nie był najlepszy, ale liczył się zdobyty komplet punktów. Dzięki niemu nasze orły zajmowały pierwsze miejsce w grupie.

Niestety na początku czerwca wszystko się posypało. Najpierw Probierz pozbawił Roberta Lewandowskiego opaski kapitana reprezentacji Polski. W odpowiedzi piłkarz Barcelony, który z powodu zmęczenia nie przyjechał na zgrupowanie kadry przed meczem z Finlandią zrezygnował z gry w drużynie narodowej prowadzonej przez ówczesnego selekcjonera.

Urban przekonał Lewandowskiego do powrotu

Atmosfera w reprezentacji była fatalna, a nieoczekiwana porażka w Helsinkach jeszcze ją pogorszyła. W efekcie Probierz, na którego wylała się potworna fala krytyki za doprowadzenie do konfliktu z Lewandowskim i przegrany mecz z Finlandią podał się do dymisji.

Prezes PZPN zaczął szukać nowego selekcjonera dla polskich piłkarzy. Kandydatów było wielu, ale ostatecznie po miesiącu Cezary Kulesza postawił na Jana Urbana. Były trener Górnika Zabrze swoją pracę z kadrą zaczął od nakłonienia Lewandowskiego do powrotu do reprezentacji. To udało mu się bez problemu i "Lewy" znów będzie jej kapitanem.

Urban nie miał czasu na pracę z kadrą, ale dał nadzieję

W debiucie w roli selekcjonera przed Urbanem było trudniejsze zadanie. Nowy opiekun kadry praktycznie nie miał czasu, by odcisnąć swoje piętno na powierzonym mu zespole. Bez żadnego sparingu, zaledwie po kilku treningach, niemal z marszu reprezentacja Urbana zmierzyła się z jednym z najlepszych zespołów w Europie.

Rywal okazał się nie taki straszny. Oczywiście Holendrzy dominowali. Zwłaszcza w pierwszej połowie, ale Polacy nie zaprezentowali się źle. Gra i wynik dają nadzieję, że pod wodzą Urbana nasza kadra da polskim kibicom więcej powodów do zadowolenia, niż to miało miejsce za kadencji Probierza.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj