Godzinę przed meczem Polonii z Wisłą nad Warszawą rozszalała się burza. Murawa stadionu przy Konwiktorskiej nie była jednak tak nasiąknięta jak niedawno na Łazienkowskiej (przełożono mecz Legii z Zagłębiem Lubin) i spotkanie mogło rozpocząć się zgodnie z planem. Ulewny deszcz nieco zniechęcił kibiców, na trybunach obiektu tym razem było sporo wolnych miejsc.

Reklama

Trener gospodarzy Jacek Zieliński wyszedł z założenia, że zwycięskiego składu się nie zmienia i po wygranej z Lechią Gdańsk 1:0 wystawił identyczną jedenastkę przeciwko Wiśle. W gronie jego wybrańców był więc m.in. Marcin Baszczyński, który największe sukcesy w swojej karierze osiągał w barwach Białej Gwiazdy. Obok niego w defensywie Polonii wystąpił inny były wiślak - Adam Kokoszka. Z kolei po przeciwnej stronie wybiegł wychowanek Czarnych Koszul Cezary Wilk.

Kiepska aura miała przed przerwą wpływ na przebieg rywalizacji, piłkarzom trudno było poruszać się na śliskiej nawierzchni. Pierwsza zaatakowała Wisła, ale w 16. minucie to poloniści stanęli przed szansą. Będący ok. 10 metrów przed bramką gości Daniel Sikorski źle trafił jednak w piłkę i jego strzał zablokowali obrońcy krakowskiego zespołu.

Niespełna dziesięć minut później fani Polonii mieli powody do radości. W głównej roli wystąpił bohater spotkania z Lechią - Bruno Coutinho. Po płaskim podaniu Tomasza Jodłowca były zawodnik Jagiellonii kopnął z okolic linii pola karnego w kierunku środka bramki. Piłka odbiła się jeszcze od jednego z obrońców Wisły i wpadła do siatki. Golkiper reprezentacji Estonii Sergei Pareiko nie miał nic do powiedzenia...

Mistrzowie Polski rzucili się od odrabiania strat, ale robili to nieskutecznie. Strzał Ivicy Ilieva obronił Sebastian Przyrowski, a Osman Chavez nie trafił dobrze w piłkę po dośrodkowaniu z rzutu rożnego. Efektem ogromnej przewagi gości były właśnie liczne kornery, po których strzały wiślaków z reguły nieznacznie mijały bramkę. Podopieczni Jacka Zielińskiego mieli w tym okresie problemy z wyjściem z własnej połowy.

Po przerwie poprawiła się pogoda, ale nie zmienił obraz gry. Wisła wciąż atakowała, narażając się na kontrataki Polonii. W 66. minucie krakowianie dopięli jednak swego. Po ładnej akcji lewą stroną Ivicy Ilieva wyrównującą bramkę strzałem z bliska zdobył David Biton. Dla Izraelczyka to drugie trafienie w tym sezonie ekstraklasy. Strata gola podłamała nieco polonistów, którzy dopiero w końcówce spotkania zagrozili rywalom. Na bramkę Wisły strzelali kolejno Tomasz Brzyski, Bruno i Łukasz Trałka.

Najlepszą okazję stworzyła jednak Wisła. W 84. minucie piłka minęła już Przyrowskiego, ale rezerwowy Andraz Kirm z kilku metrów trafił... w poprzeczkę. W odpowiedzi w doliczonym czasie sytuację sam na sam zmarnował polonista Grzegorz Bonin.

Piłkarze Czarnych Koszul nie wygrali z Wisłą przy Konwiktorskiej od dziewięciu lat. Tymczasem krakowianie, którzy tak udanie spisują się w kwalifikacjach Ligi Mistrzów, w ekstraklasie po dwóch kolejkach mają w dorobku tylko dwa punkty.

Polonia Warszawa - Wisła Kraków 1:1 (1:0)
Bramka: 1:0 Bruno Coutinho (25), 1:1 David Biton (65)

Żółte kartki: Polonia - Łukasz Trałka; Wisła - Dragan Paljic, Gervasio Nunez

Polonia: Sebastian Przyrowski - Marcin Baszczyński, Tomasz Jodłowiec, Adam Kokoszka, Tomasz Brzyski - Pavel Sultes (66-Paweł Wszołek), Łukasz Piątek, Robert Jeż (84-Grzegorz Bonin), Łukasz Trałka, Bruno Coutinho - Daniel Sikorski (59-Edgar Cani).

Wisła: Sergei Pareiko - Michael Lamey, Kew Jaliens, Osman Chavez, Dragan Paljic - Patryk Małecki, Cezary Wilk (60-Gervasio Nunez), Radosław Sobolewski, Maor Melikson, Ivica Iliev (66-Andraz Kirm) - David Biton (80-Cwetan Genkow).

Sędzia: Dawid Piasecki (Słupsk)

Widzów ok. 3,5 tys.