Legia Warszawa - Wisła Kraków 2:0 (1:0) Bramki: 1:0 Danijel Ljuboja (25), 2:0 Janusz Gol (70).

Reklama

Żółta kartka - Legia Warszawa: Michał Żyro, Ivica Vrdoljak, Danijel Ljuboja, Maciej Rybus. Wisła Kraków: Gervasio Nunez, Dragan Paljic, Cezary Wilk, Tomas Jirsak.

Sędzia: Paweł Gil (Lublin). Widzów 25 165.

Legia Warszawa: Dusan Kuciak - Artur Jędrzejczyk, Michał Żewłakow, Marcin Komorowski, Jakub Wawrzyniak - Maciej Rybus (89. Rafał Wolski), Janusz Gol, Ivica Vrdoljak, Miroslav Radovic (90+2.Manu), Michał Żyro (84. Michał Kucharczyk) - Danijel Ljuboja.

Wisła Kraków: Sergei Pareiko - Marko Jovanovic, Kew Jaliens, Osman Chavez, Dragan Paljic - Ivica Iliev, Radosław Sobolewski (46. Tomas Jirsak), Gervasio Nunez (81. Junior Diaz), Cezary Wilk, Andraz Kirm - David Biton.

Do starcia Legii Warszawa z Wisłą Kraków doszło niespełna trzy dni po meczach obydwu drużyn w rozgrywkach Ligi Europejskiej. W zdecydowanie lepszych humorach do najciekawszego spotkania 9. kolejki T-Mobile Ekstraklasy przystępowali piłkarze stołecznej drużyny - w czwartek po emocjonującym spotkaniu wygrali z Hapoelem Tel Awiw 3:2 i odnieśli pierwsze zwycięstwo w tych rozgrywkach.

Wisła natomiast przegrała na wyjeździe z Twente Enschede 1:4. Dodatkowo w niedzielę nie mogli zagrać kontuzjowani Maor Melikson, Patryk Małecki i Cwetan Genkow. Cała trójka praktycznie decyduje o sile ofensywnej mistrza Polski. Do składu wrócił za to Ivica Iliew. Serb nie był jednak w stanie zastąpić wspomnianej trójki graczy.

Dlatego od początku przewagę mieli gospodarze, którzy w pierwszych minutach z impetem uderzyli na rywala. Legia już w drugiej minucie powinna wyjść na prowadzenie, ale Janusz Gol uderzył niecelnie z około 12 metrów. Osiem minut później kibice warszawskiej drużyny widzieli już piłkę w bramce po dośrodkowaniu Maciej Rybusa z rzutu wolnego. Nikt nie przeciął lotu piłki, która przeszła obok bramki.

W 16. minucie zapanowała radość wśród fanów krakowskiej Wisły. Dusana Kuciaka pokonał Gervasio Nunez. Arbiter Paweł Gil nie uznał jednak bramki z powodu pozycji spalonej Argentyńczyka. Był to jeden z nielicznych ataków "Białej Gwiazdy" w pierwszej połowie.

Ataki legionistów przyniosły skutek w 25. minucie, kiedy po świetnym podaniu Miroslava Radovicia, w pole karne wbiegł Maciej Rybus i wyłożył piłkę będącemu przed bramką Danijelowi Ljuboji. Serb z bliskiej odległości, ale na raty, pokonał Sergieja Pareikę. Przed przerwą wynik powinien podwyższyć Rybus, który dwukrotnie spudłował mając dobre okazje. Goście najpoważniej zagrozili bramce Legii tuż przed zmianą stron. Najlepszy strzelec "Białej Gwiazdy" w tym sezonie David Biton (7 goli w ekstraklasie) uderzył głową przy słupku, ale dobrze interweniował Kuciak.

Po zmianie stron spotkanie się wyrównało. Goście nie zamierzali poddawać się bez walki i coraz odważniej atakowali. Jednak jedną z bardziej zdecydowanych akcji ofensywnych wiślacy przypłacili kontratakiem ze strony rywali. W roli głównej ponownie wystąpił bardzo aktywny w tym spotkaniu Rybus, który zauważył wbiegającego w pole karne Gola, a ten bez problemu trafił do bramki.

Strata drugiej bramki wyraźnie "podcięła skrzydła" zawodnikom Wisły, którzy co prawda atakowali bramkę Legii, ale nie potrafili stworzyć poważnego zagrożenia. Wyjątkiem była sytuacja z końcówki spotkania, kiedy to po strzale z dystansu Juniora Diaza piłkę pomiędzy nogami przepuścił Kuciak. Bramkarz Legii zdołał jednak naprawić swój błąd i złapał piłkę na linii bramkowej. Mecz pokazał jak bardo wiele traci krakowski zespół bez Meliksona i Małeckiego.