"Sodówka" nie grozi Tomasiakowi
Małysz dopatrując się technicznych podobieństw przyrównał Tomasiaka do Piotra Żyły, ale... sprzed 25 lat. Przyznał, że nie obawia się, że olbrzymi sukces źle wpłynie na 19-latka.
On pochodzi z bardzo fajnej rodziny. Rodzina naprawdę go bardzo mocno wspiera. Tata jest trenerem - powiedział czterokrotny medalista olimpijski, który zawody oglądał w towarzystwie ministra sportu Jakuba Rutnickiego.
W Polsce jest wiele talentów na miarę Tomasiaka
Małysz zaznaczył, że ważne jest też zaufanie do trenera kadry Macieja Maciusiaka. Jeśli on coś zakłada, to trzeba po prostu w to iść w ciemno, a rozliczyć dopiero po starcie - dodał w rozmowie z Eurosportem.
Małysz przyznał, że w Polsce jest kilku utalentowanych zawodników pokroju Tomasiaka, którzy muszą tylko uwierzyć, że można odnieść sukces. A myślę, że po tym co zrobił Kacper, to będą jeszcze bardziej o tym myśleć i chcieć być w takich miejscach - uzupełnił.
Tomasiak następcą Stocha
Prezes PZN wyraził zadowolenie, iż w polskiej kadrze jest sztafeta doskonałych skoczków. Jeśli jeden z nich - wspomniał o Kamilu Stochu - kończy karierę, to pokazuje się jego następca.
Za mną poszedł Kamil, Piotrek, Dawid i Maciek. To była super drużyna. Marzę o tym, żeby to powróciło - podsumował Małysz.
Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.