Drużyna trenera Patryka Rombla zaczęła turniej od pokonania Tunezji 30:28, a w niedzielę przegrała minimalnie z faworyzowanymi Hiszpanami 26:27.

Reklama

„Podchodziłem do tego spotkania spokojnie. Wiadomo, że graliśmy z mistrzem Europy, bardzo doświadczonym zespołem. W ciągu minionych dwóch lat nasza reprezentacja nas nie rozpieszczała. Nie oczekiwałem więc zbyt wiele, ale muszę przyznać, że mi się podobało. Fajnie chłopcy walczyli, szkoda, bo chyba nie zdawali sobie sprawy, że mogą wygrać, gdyby trochę mądrzej albo odważniej zagrali w newralgicznych momentach. Niektóre nasze mecze ostatnio oglądało się ciężko, a ten niedzielny z przyjemnością” – ocenił wicemistrz i brązowy medalista mistrzostw świata.

Podkreślił świetny występ polskiego bramkarza Adama Morawskiego.

„Zagrał bardzo dobrze. Hiszpanie wypracowywali sobie dobre pozycje, ale +Loczek+ miał kilka naprawdę dobrych interwencji z rzędu. Dodawał nam skrzydeł, co nam pozwoliło złapać kontakt z rywalem. Doświadczenie Hiszpanów w końcówce dało znać o sobie” – podsumował szkoleniowiec ekstraklasowego Górnika Zabrze.

Zaznaczył, że żałuje, iż meczów Polaków w Egipcie nie pokazuje żadna krajowa telewizja.

„Jeżeli nikt nie kupił praw do transmisji, to chyba nie wierzyli w reprezentację. Słyszałem, że to było bardzo drogie. Nie wiem, jak funkcjonuje ten rynek, nie mnie to komentować. Jednak trochę szkoda, że meczu naszego zespołu trzeba szukać w internecie” – stwierdził.

W jego opinii polscy szczypiorniści pokazali w niedzielę na boisku walkę.

„Tego nie było podczas ubiegłorocznych mistrzostw Europy. Tam chłopcy dostali trzy razy +łomot+ (ze Słowenią, Szwajcarią i Szwecją) i wrócili do domu. Nie było widać determinacji, teraz jest inaczej, jeden drugiego wspiera. Bardzo ważne było wygranie pierwszego meczu. To daje takiego +kopa+, wyzwala ekstra pokłady energii i potem gra się dużo łatwiej” - zauważył.

Podkreślił, że Brazylia to bardzo silny rywal.

„Nasi zobaczyli, że skoro z Hiszpanami zagrali jak równy z równym, to tym bardziej tak powinno być we wtorek. Przekonali się, że nie ma rzeczy niemożliwych, że kiedy się człowiek dobrze przygotuje, walczy, to wiele mankamentów można przykryć. Najpierw muszą ten mecz wygrać w głowie, a potem przenieść to na boisko. To nie jest łatwe. Można dobrze grać, ale mecze na MŚ z doświadczonymi zespołami trzeba się też nauczyć wygrywać. A to nie jest tak +hop, siup+” – podsumował zdobywca 711 bramek w 251 występach w biało-czerwonych barwach.

Turniej w Egipcie jest rozgrywany przy pustych trybunach z powodu pandemii koronawirusa.

„Gra w takich warunkach nie jest łatwa. Ciężko się to ogląda, słyszałem Sławomira Szmala (członek sztabu szkoleniowego), krzyczącego na chłopaków z ławki rezerwowych. Nie ma gwaru, szumu kibiców, co jest bardzo ważną częścią widowiska. Fajnie byłoby przeżyć MŚ w stu procentach. Organizacja jest trochę na siłę, żeby się odbyły, ale mistrzostwa są i trzeba grać” - stwierdził Lijewski.

Podkreślił, że cieszy go wysoka oglądalność w internecie niedzielnego meczu Polaków.

„Niech wrócą te tłuste lata dla piłki ręcznej. Widać, że ludzie są głodni emocji w tych dziwnych czasach. Potrzebujemy pozytywnych uniesień. Widocznie ludzie wierzą w nasz zespół. I dobrze, bo wiara kamień ugotuje” - zakończył ze śmiechem wielokrotny reprezentant kraju.

Reklama

Wtorkowy mecz Polski z Brazylią rozpocznie się o godz. 20.30.