Miłe złego początki Iordanescu w Legii

Iordanescu przejął ster w stołecznym klubie przed startem sezonu 2025/26. Początek miał bardzo obiecujący. Na dzień dobry zdobył z Legią Superpuchar Polski i awansował do fazy ligowej europejskich pucharów. Niestety później było już tylko gorzej. Z każdym kolejnym tygodniem gra i wyniki zespołu były coraz gorsze. W efekcie pod koniec października przy Łazienkowskiej doszło do zmiany szkoleniowca. Po upływie ponad dwóch miesięcy od zwolnienia w rozmowie z rumuńskimi mediami Iordanescu opowiedział o kulisach swojej pracy w Legii.

Reklama

Iordanescu w Warszawie nie czuł się komfortowo

Były selekcjoner reprezentacji Rumunii żali się, że w Warszawie nie czuł się komfortowo. Iordanescu zasugerował, że powodem była jego narodowość. Co jego zdaniem dała mu odczuć opinia publiczna w Polsce.

Reklama

Nie mogę generalizować. Oni też są nacjonalistami, mają swoje wartości. Były takie głosy… Nie mogę temu zaprzeczyć. Nawet nie zwracali się do mnie po imieniu. Nazywali mnie "Rumunem". Od samego początku słychać było bardzo krytyczne głosy. Prawdopodobnie chcieli polskiego trenera, ale nie mogę generalizować, bo pracowałem z wyjątkowymi ludźmi. W klubie nie miałem takich problemów - powiedział Iordanescu.

Papszun ma być lekiem na całe zło

Po rozstaniu z Iordanescu tymczasowym trenerem Legii został Inaki Astiz. Hiszpan nie zdołał wyciągnąć drużyny z kryzysu. Legioniści wpadli w jeszcze większy dołek. "Wojskowi" odpadli z Ligi Konferencji, a rundę jesienną Ekstraklasy zakończyli na przedostatnim miejscu w tabeli. W grudniu nowym szkoleniowcem Legii został Marek Papszun.