W tym roku Polacy po raz czwarty zmierzyli się z Brazylią. Wcześniejsze trzy konfrontacje tych zespołów w rozgrywkach Ligi Narodów zakończyły się jednym zwycięstwem Canarinhos 3:1 oraz dwoma biało-czerwonych 3:2 i 3:0 podczas niedawnego turnieju Final Six w Chicago.

W porównaniu do czwartkowego spotkania z Serbią trener Vital Heynen dokonał dwóch zmian. Na pozycji środkowego Karol Kłos zastąpił Piotra Nowakowskiego, a za atakującego Dawida Konarskiego w podstawowej szóstce wyszedł Maciej Muzaj.

Początek meczu był wyrównany, potem wskutek błędów rozgrywającego Brazylijczyków Bruna Rezende biało-czerwoni objęli prowadzenie 9:6, ale dalsza część seta przebiegała pod dyktando rywali, którzy mimo że popełnili aż dziesięć błędów (przy czterech Polaków) zwyciężyli 25:20. O wygranej podopiecznych Renana Dal Zotta przesądziła bardzo dobra postawa w obronie. Polacy skończyli tylko osiem z 26 ataków.

Drugi set od początku układał się po myśli Polaków, którzy błyskawicznie zbudowali sobie kilkupunktową przewagę (3:0, 11:6, 17:12). Brazylijczycy poderwali się do walki i zmniejszyli stratę (18:16), lecz mocny atak Wilfredo Leona przerwał serię rywali. W końcówce tej partii dwa mocne zbicia przez środek zanotował Kłos, ostatni punkt zdobył z prawego skrzydła Muzaj. Polacy wyraźnie poprawili atak; skończyli 15 z 28 prób, a Brazylijczycy 12 z 29.

Trzeci set dostarczył kibicom mnóstwo emocji. Lepiej zaczęli Brazylijczycy, który wyszli na prowadzenie 5:2. Biało-czerwoni konsekwentnie odrabiali straty. Od stanu 23:24 obronili cztery piłki setowe, a za piątym razem Michał Kubiak niedokładnie przyjął zagrywkę, a wygraną Brazylii mocnym atakiem Yoandy Leal. Polacy w tym secie zdobyli pięć punktów blokiem, ale zepsuli aż siedem zagrywek.

Czwarta partia okazała się ostatnią. Kluczowy jej moment nastąpił, gdy biało-czerwoni prowadzili 13:12, a potem stracili pięć kolejnych punktów nie mogąc poradzić sobie z zagrywką Rezende.

W końcówce, dopingowani przez 15 tysięcy kibiców poderwali się do walki, lecz spotkanie po drugim meczbolu zakończył Leal. Wprowadzony pod koniec trzeciego seta zawodnik dał bardzo dobrą zmianę. Zdobył dziewięć punktów, atakując z 75-procentową skutecznością.

W sobotę Polacy zagrają z Finlandią, a Brazylijczycy z Serbią i jeśli wygrają, to zapewnią sobie zwycięstwo w tegorocznej edycji Memoriału Wagnera.

Krakowski turniej dla reprezentacji Polski jest ostatnim sprawdzianem formy przed kwalifikacjami olimpijskimi, które odbędą się w dniach 9-11 w Gdańsku.

Memoriał Wagnera rozgrywany jest od 2003 roku. Jego celem jest uhonorowanie pamięci najwybitniejszego polskiego trenera siatkówki - Huberta Jerzego Wagnera, który doprowadził reprezentację Polski do mistrzostwa świata w 1974 roku i złotego medalu na igrzyskach olimpijskich w 1976 roku. Polacy ośmiokrotnie triumfowali w tym turnieju. W zeszłym roku zwyciężyli wyprzedzając Rosję, Francję i Kanadę.

Polska – Brazylia 1:3 (20:25, 25:21, 27:29, 22:25)
Polska: Fabian Drzyzga, Michał Kubiak, Karol Kłos, Maciej Muzaj, Wlifredo Leon, Mateusz Bieniek, Paweł Zatorski (libero) oraz Aleksander Śliwka, Damian Wojtaszek (libero), Grzegorz Łomacz, Dawid Konarski, Artur Szalpuk
Brazylia: Bruno Rezende, Ricardo Lucarelli, Isac Santos, Wallace de Souza, Mauricio Borges Silva, Flavio Gualberto, Thales Hoss (libero) oraz Fernando Kreling, Alan Souza, Yoandy Leal, Mauricio de Souza.