Mimo, że polscy siatkarze przed dwumeczem z Brazylią mieli już - jako gospodarze - zagwarantowane miejsce w lipcowym turnieju finałowym, widownia katowickiego Spodka wypełniła się do ostatniego miejsca. O takiej frekwencji mogli tylko pomarzyć organizatorzy zakończonych w niedzielę grupowych meczów ME koszykarek, w których grała reprezentacja Polski.

Kibice przyjechali z wielu miejsc w Polsce dobrze wyposażeni we wszelkie niezbędne do dopingu "gadżety". Zapominalscy mogli co trzeba kupić na straganach przed halą. Także w sytuacji, jeśli sympatyzowali z drużyną gości.

Atmosferę w hali już wcześniej chwalili siatkarze i trenerzy obu zespołów, zapowiadając wspaniałe widowiska. I nie pomylili się. Spotkania w Brazylii podopieczni trenera Andrei Anastasiego przegrali 0:3 i 1:3, ale brazylijski szkoleniowiec Bernardo Rezende komplementował grę Polaków.

Pierwsi na parkiecie pojawili się siatkarze gości i - jak przystało na obywateli kraju kochającego futbol - zaczęli rozgrzewkę od gry w "dziada".

Brazylijczycy zapowiadali maksymalną koncentrację, ale często im jej chyba brakowało. Zaczęło się od prowadzenia Polaków 3:0 i 4:1. Po wyrównaniu żadna z drużyn nie potrafiła wypracować znaczącego prowadzenia. Goście się "rozkręcili" w końcówce i mimo "czasu" wziętego przez trenera Polaków - wygrali.

W drugiej partii - zgodnie z zapowiedzią kapitana Polaków Piotra Gruszki - "działo się". Kibice szaleli na widowni, a na parkiecie trwała wyrównana walka. Do stanu 15:15. Bo potem goście popełnili sporo błędów i "gładko" przegrali do 18.

Dłuższa przerwa po drugim secie najwyraźniej pomogła ekipie trenera Bernardo Rezende. Po powrocie na parkiet pokonali Polaków przekonująco.

Losy czwartego seta długo się ważyły, bo zmieniało się prowadzenie. Od 6:3 dla Polski, przez 10:10 i 14:17 do 22:21, 22:24, a wreszcie 24:24. Po zablokowaniu ataku Jakuba Jarosza z wygranej cieszyli się siatkarze Brazylii.

Polska - Brazylia 1:3 (23:25, 25:18, 16:25, 24:26)

Polska ma zagwarantowane prawo gry w turnieju finałowym jako gospodarz (6-10 lipca Ergo Arena Gdańsk/Sopot). Brazylijczycy przypieczętowali swój awans w środę.

Polska: Łukasz Żygadło 4, Piotr Nowakowski 11, Bartosz Kurek 13, Zbigniew Bartman 10, Michał Ruciak 9, Marcin Możdżonek 5, Krzysztof Ignaczak (libero) oraz Michał Bąkiewicz, Paweł Woicki, Jakub Jarosz 2, Michał Kubiak, Grzegorz Kosok 2.

Brazylia: Bruno 4, Sidao 13, Murilo 5, Theo 20, Lucas 9, Dante 12, Sergio (libero) oraz Marlon, Wallace 2,

Sędziowali: Andriej Zenowicz (Rosja), Georgios Karampetsos (Grecja).